No to mamy za sobą pierwsze plombowanie.... Miałam nadzieję że obejdzie się bez dziurek w mleczakach, ale niestety są. Dwie. Udało nam się zapisać do dentysty na drugi dzień po ich "wyczajeniu". Wczoraj pierwszy został potraktowany plombą - różową, oczywiście. Za tydzień drugi, mam nadzieję że jakis inny kolor wybierze. Dentystka była bardzo sympatyczna i z dobrym podejściem do dzieci, Hania też okazuje się dość odważna bywa, w każdym razie obyło się bez żadnych problemów, łez czy uciekania z fotela (a miałam i taką wizję, bo znam dziecko, które trzeba ... usypiać żeby zaplombować mu zęba :O). Poza tym dziurki są jeszcze bardzo małe, więc nawet borowanie jest co najwyzej nieprzyjemne, ale nie bolesne. Mam nadzieje że za tydzień będzie podobnie. No i, kurde, musimy częściej i dokładniej zaglądać w małą paszczękę, żeby takie niespodzianki znajdować jak najwcześniej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz