poniedziałek, 25 czerwca 2012

cisej plose pana

Wczoraj pozwolilam Hani zabrac do kosciola ... miśka. Mając nadzieję, że choć na chwilę się nim zajmie, bo zwykle przez 45 minut potrafi bez przerwy biegać dookoła (zwykle chodzimy do kosciola, wokół którego jest duży ogród i dzieci zamiast demolować szacowną świątynię, szaleją w alejkach). Hania i owszem, misiem sie zajęła, tyle że w pewnym momencie, kiedy być może ksiądz nieco podniósł głos, zawołała:
- Plose pana, cisej, mój dzidziuś śpi!

1 komentarz: