Druga wizyta w Banialuce - tym razem Kopciuszek. Przedstawienie troche trudniejsze od Calineczki (moze nie jesli chodzi o tresc, ale srodki wyrazu, ze tak to ujme uroczo). Hania bardzo lubi bajke o Kopciuszku (dla niej to jest "Kapciuszek") i przez cale przedstawienie wpatrywala sie jak zaczarowana w scene. Mimo niedogodnosci. Nie pomyslalam, ze w zwiazku z Dniem Dziecka moze byc problem z biletami i nie zrobilam wczesniej rezerwacji. Zreszta, rezerwacje trzeba odbierac do czwartku do godz. 13:00 - swietnie, naprawde.... W kazdym razie, zostaly tylko bilety w ostatnim rzedzie. Niestety, jak sie okazalo (nie zwrocilam wczesniej na to uwagi) rzedy foteli sa minimalnie podniesione i w zwiazku z tym widocznosc z ostaniego rzedu jest delikatnie mowiac marna, zwlaszcza ze na sali bylo sporo doroslych. Ostatecznie Hania stala mi na kolanach, a tylkiem opierala sie o moj obojczyk. Dobrze, ze za nami byla sciana, gdyby nie to, byloby marnie.
Zdjecie ze strony http://www.banialuka.pl/


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz