czwartek, 1 grudnia 2011

w nowym "domku"

Ponad tydzien temu przeprowadzilismy sie do nowego mieszkania. Udalo nam sie przygotowac Hani pokoj   prawie na 100% (nawet nalepki na sciany zdazylismy machnac ;), bo chcielismy ograniczyc jej stresu zwiazanego z nowym miejscem, pomyslalam ze nie dosc ze nowe, to jeszcze "na walizkach" to byloby za duzo. Hania nie mogla sie doczekac przeprowadzki. Cieszyl ja zwlaszcza wlasny pokoj i ... duza ilosc miejsca do biegania (to tylko chwilowe, w ciagu tygodnia dotarly meble, miejsca jakby mniej, ale i tak sporo). Pierwsze co zrobila po wejsciu do mieszkania i rozebraniu sie to .... poinformowala nas ze to oto jest jej pokoj i nie wolno nam do niego wchodzic. I zamknela drzwi. Zostalismy z koparkami w okolicy kolan. W koncu krzyknelam: Ok, to znaczy ze sama sobie bedziesz sprzatac? Chwili ciszy, drzwi sie otworzyly i Hania zdegustowana stwierdzila: Nieeee, to chyba jednak mozecie wchodzic...


Najbardziej ciekawilo mnie, jak zniesie samotne spanie. Byla przyzwyczajona do samotnego zasypiania, jednak w nocy i rano zawsze ktos byl obok, wiec teraz spora zmiana. W pierwsza noc uslyszalam ze placze. Pobieglam przerazona (hahaha), patrze a Hania siedzi na lozku i placze.Uspokoilam ja troche, szybko polozyla sie i zasnela. Dopiero na drugi dzien dowiedzialam sie, i to od mojej Mamy ktorej Hania opowiadala cala historie, ze Mala plakala bo.... spadla z lozka! Bylismy przekonani, ze juz jest na tyle duza ze nie potrzebuje barierek w lozku. Barierki natychmiast wrocily do lask :) Wczoraj tez wpakowala nam sie do lozka w srodku nocy, cos opowiadala bardzo zywo i z przekonaniem (niestety nie pamietam o czym, a Slawek w ogole nie pamieta ze mielismy goscia w nocy ;). Dzisiaj okazalo sie, ze obudzil ja pies sasiadow, ktory zaczal szczekac w nocy. Suma summarum  - wyglada na to, ze poza sytuacjami nietypowymi, bez problemu zaakceptowala spanie osobno.

5 komentarzy:

  1. Ta Wasza Mała to niezła spryciara ;)
    Gratuluję nowego mieszkania i życzę miłego mieszkania :) Strasznie mnie interesuje co to za osiedle geriatryków opuściliście, bo coś czuję, że ja na nim nadal mieszkam :D Jak to nie jest tajemnicą to chętnie się dowiem gdzie mieszkaliście i gdzie teraz się przenieśliście. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. zosanka, podaj maila, to Ci napisze, tutaj jednak jakas namiastke anonimowosci chcialabym zachowac ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Vobi, interesujacy post, bo nasze dziewczynki w podobnym wieku i też czeka nas przeprowadzka niedługo. Hania brała udział w urządzaniu swojego pokoju? Daliście jej jakiś wybór? Czy może pokój był kompletną niespodzianką?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nionczka, Hania wybierala lampy, nalepki itp., czyli raczej dodatki. Pokazywalam jej na jaki kolor pomalujemy jej pokoj, i "zaakceptowala" go - ale to trudno nazwac wyborem. A co do mebli - nie bylo co wybierac, bo zdecydowalismy sie wykorzystac sosnowe regaly i komode z poprzedniego mieszkania. Zakladam, ze za kilka lat i tak trzeba bedzie jej przemeblowac pokoj (wieksze lozko, biurko itd. - no generalnie inne potrzeby), wiec wtedy kupimy nowe meble, i wtedy bedzie miala na pewno wiekszy wplyw na urzadzenie pokoju.

    OdpowiedzUsuń