Ponad tydzien temu przeprowadzilismy sie do nowego mieszkania. Udalo nam sie przygotowac Hani pokoj prawie na 100% (nawet nalepki na sciany zdazylismy machnac ;), bo chcielismy ograniczyc jej stresu zwiazanego z nowym miejscem, pomyslalam ze nie dosc ze nowe, to jeszcze "na walizkach" to byloby za duzo. Hania nie mogla sie doczekac przeprowadzki. Cieszyl ja zwlaszcza wlasny pokoj i ... duza ilosc miejsca do biegania (to tylko chwilowe, w ciagu tygodnia dotarly meble, miejsca jakby mniej, ale i tak sporo). Pierwsze co zrobila po wejsciu do mieszkania i rozebraniu sie to .... poinformowala nas ze to oto jest jej pokoj i nie wolno nam do niego wchodzic. I zamknela drzwi. Zostalismy z koparkami w okolicy kolan. W koncu krzyknelam: Ok, to znaczy ze sama sobie bedziesz sprzatac? Chwili ciszy, drzwi sie otworzyly i Hania zdegustowana stwierdzila: Nieeee, to chyba jednak mozecie wchodzic...
Najbardziej ciekawilo mnie, jak zniesie samotne spanie. Byla przyzwyczajona do samotnego zasypiania, jednak w nocy i rano zawsze ktos byl obok, wiec teraz spora zmiana. W pierwsza noc uslyszalam ze placze. Pobieglam przerazona (hahaha), patrze a Hania siedzi na lozku i placze.Uspokoilam ja troche, szybko polozyla sie i zasnela. Dopiero na drugi dzien dowiedzialam sie, i to od mojej Mamy ktorej Hania opowiadala cala historie, ze Mala plakala bo.... spadla z lozka! Bylismy przekonani, ze juz jest na tyle duza ze nie potrzebuje barierek w lozku. Barierki natychmiast wrocily do lask :) Wczoraj tez wpakowala nam sie do lozka w srodku nocy, cos opowiadala bardzo zywo i z przekonaniem (niestety nie pamietam o czym, a Slawek w ogole nie pamieta ze mielismy goscia w nocy ;). Dzisiaj okazalo sie, ze obudzil ja pies sasiadow, ktory zaczal szczekac w nocy. Suma summarum - wyglada na to, ze poza sytuacjami nietypowymi, bez problemu zaakceptowala spanie osobno.

Ta Wasza Mała to niezła spryciara ;)
OdpowiedzUsuńGratuluję nowego mieszkania i życzę miłego mieszkania :) Strasznie mnie interesuje co to za osiedle geriatryków opuściliście, bo coś czuję, że ja na nim nadal mieszkam :D Jak to nie jest tajemnicą to chętnie się dowiem gdzie mieszkaliście i gdzie teraz się przenieśliście. Pozdrawiam
zosanka, podaj maila, to Ci napisze, tutaj jednak jakas namiastke anonimowosci chcialabym zachowac ;)
OdpowiedzUsuńzosanka@gazeta.pl
OdpowiedzUsuńVobi, interesujacy post, bo nasze dziewczynki w podobnym wieku i też czeka nas przeprowadzka niedługo. Hania brała udział w urządzaniu swojego pokoju? Daliście jej jakiś wybór? Czy może pokój był kompletną niespodzianką?
OdpowiedzUsuńNionczka, Hania wybierala lampy, nalepki itp., czyli raczej dodatki. Pokazywalam jej na jaki kolor pomalujemy jej pokoj, i "zaakceptowala" go - ale to trudno nazwac wyborem. A co do mebli - nie bylo co wybierac, bo zdecydowalismy sie wykorzystac sosnowe regaly i komode z poprzedniego mieszkania. Zakladam, ze za kilka lat i tak trzeba bedzie jej przemeblowac pokoj (wieksze lozko, biurko itd. - no generalnie inne potrzeby), wiec wtedy kupimy nowe meble, i wtedy bedzie miala na pewno wiekszy wplyw na urzadzenie pokoju.
OdpowiedzUsuń