Hania ma czasem faze na rzucanie przedmiotami, nie w zlosci, tylko... nie wiem, z ciekawosci? Rzuca np. klockiem i spokojnie patrzy gdzie tenze leci. Powiedzialam jej ostatnio, kiedy tym sposobem porozrzucala po pokoju kilkanascie malych figurek, ze jest niegrzeczna. Nie zeby sie specjalnie przejela, ale....
Dzisiaj, ubierajac ja, rzucilam na lozko tubke z kremem. Na co moje dziecie zwrocilo mi uwage:
- Mama, rzucilas!
Tutaj pojawila sie moja mina nr 15 pod tytulem "No i co w zwiazku z tym?"
- To niegrzecznie - wyjasnila uprzejmie Hania.
Nie da sie ukryc, Hania jest przemadrzala. Mocno przemadrzala. Nie da sie rowniez ukryc, ze ma to w genach po obojgu rodzicach. Na razie jej teksty sa zabawne. Ale coraz bardziej zaczynam sie zastanawiac, co zrobic zeby jej "tak nie zostalo". Nie chce kolejnego przemadrzalego pyskacza w domu ;) Mysle ze w jej wypadku to po czesci skutek przebywania glownie z doroslymi. I mam nadzieje, ze zblizajaca sie wiosna i czestsze kontakty z dziecmi pozwola troche ja "wyprostowac". Prawdopodobnie bedzie 1 lub 2 razy w tygodniu chodzila na kilka godzin do mini-przedszkola, poza tym bedzie wiecej czasu spedzala u moich rodzicow na osiedlu, a tam dzieci i placow zabaw jest pod dostatkiem, wiec na brak rowiesnikow nie powinna narzekac. Oby.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz