poniedziałek, 31 maja 2010

eee....

Rzecz miala miejsce w sklepie. Samoobslugowym. Babcia z Hania robila zakupy. Mloda zauwazyla kilkuletnia dziewczynke jedzaca rogalika. Podeszla do niej i - o dziwo - nie probowala nawet ukrasc owegoz rogalika, ale dac jej "czesc". Dziewczynka popatrzyla na nia tylko z przerazeniem i reki nie chciala podac. No to nie. Hania poszla dalej. A dalej bylo stoisko piekarnicze z wyzej wspomnianymi rogalikami na wystawie. Z wlasciwa sobie gracja Hania pokazala Babci "Eeeee!" (tu przydalby sie plik dzwiekowy). Dobra, Babcia bardzo ulegla jest w kwestii zakupow, nabyla wiec rogaliki i jeden dala od razu Hani do reki. I co male niewinne i zapewne glodne dziecko zrobilo? Bynajmniej, nie wpakowala rogalika do buzi, tylko podbiegla do dziewczynki ktora ja wczesniej ignorowala, i z satysfakcja pomachala jej przed nosem rogalikiem krzyczac "Eeeee!"....

2 komentarze: