W weekend Hania chyba chciala przetestowac nasza cierpliwosc. Albo, tak jak my, nie moze sie doczekac wiosny i szaleje ;)
Najpierw probowala sciagnac magnesy z lodowki, chwycila wiec rekami za uchwyt od lodowki, nogami oparla sie o drzwiczki zamrazalnika i probowala sie wspinac... niestety, pod jej ciezarem otwarly sie drzwi lodowki. Na szczescie, stalam tuz za nia i zdazylam zlapac zanim grzmotnela w podloge.
Pozniej bawila sie na podlodze obok piekarnika, i chyba chciala sie podniesc trzymajac uchwyt piekarnika... oczywiscie, drzwiczki sie otworzyly i przysolila sobie uchwytem w poprzek twarzy. Nad nosem zostal jej brzydki, troche wypukly slad, wyglada teraz jak pasazer Star Trek`a ;)
I zeby nie bylo za nudno, na zakonczenie wieczoru spadla z podnozka na ktorym tanczyla wlasnie jakiegos kankana, przy czym za nia stal kon na biegunach i wpadla pod niego, uderzajac szyja o bieguny. Chyba niezbyt mocno, bo nawet slad nie zostal, niemniej jak na jeden weekend to chyba troche za duzo tych obrazen...

bardzo sie obawiam tego ruchliwego etapu zycia dziecka haha
OdpowiedzUsuńzycze czasow wolnych od akrobatyki:)