wtorek, 8 marca 2011

łobuz

W weekend Hania chyba chciala przetestowac nasza cierpliwosc. Albo, tak jak my, nie moze sie doczekac wiosny i szaleje ;)

Najpierw probowala sciagnac magnesy z lodowki, chwycila wiec rekami za uchwyt od lodowki, nogami oparla sie o drzwiczki zamrazalnika i probowala sie wspinac... niestety, pod jej ciezarem otwarly sie drzwi lodowki. Na szczescie, stalam tuz za nia i zdazylam zlapac zanim grzmotnela w podloge.

Pozniej bawila sie na podlodze obok piekarnika, i chyba chciala sie podniesc trzymajac uchwyt piekarnika... oczywiscie, drzwiczki sie otworzyly i przysolila sobie uchwytem w poprzek twarzy. Nad nosem zostal jej brzydki, troche wypukly slad, wyglada teraz jak pasazer Star Trek`a ;)

I zeby nie bylo za nudno, na zakonczenie wieczoru spadla z podnozka na ktorym tanczyla wlasnie jakiegos kankana, przy czym za nia stal kon na biegunach i wpadla pod niego, uderzajac szyja o bieguny. Chyba niezbyt mocno, bo nawet slad nie zostal, niemniej jak na jeden weekend to chyba troche za duzo tych obrazen...

1 komentarz:

  1. bardzo sie obawiam tego ruchliwego etapu zycia dziecka haha
    zycze czasow wolnych od akrobatyki:)

    OdpowiedzUsuń