czwartek, 17 marca 2011

błąd

Niby powinnam sie cieszyc, ale... ale w szoku jestem. Duzym szoku.

We wtorek robilam Hani badania moczu (musze robic regularnie ze wzgledu na jej problemy z nerkami).Wyniki badania ogolnego byly zle -bialko, leukocyty wysokie, bakterie bardzo liczne. Zapalenie drog moczowych. Furagina. I czekamy na wynik posiewu. A w posiewie.... bakteriuria 10.000. To nie jest "bardzo liczne". To nawet nie jest "liczne". I ogolnie rzecz biorac wynik posiewu stoi w sprzecznosci z wynikiem badania ogolnego. Lekarz tylko popatrzyl na nazwe laboratorium i kazal powtorzyc badanie, podkreslajac trzy razy "W INNYM". Ok, zrobilam w innym. Odbieram wynik i ... opad szczeki. Z leukocytow 18-20 zrobilo sie w ciagu dwoch dni 0-1 w polu widzenia, bialka niet, na wynik posiewu musze oczywiscie jeszcze poczekac, ale wyraznie widac, ze pierwsze laboratorium spieprzylo sprawe rowno. Juz nie chodzi mi nawet o stracony czas  i pieniadze, ale przez taka kretynska pomylke (a moze raczej olewanie) ktos moze np. niepotrzebnie zaczac brac antybiotyki. No nawet kilka dawek Furaginy zazytych bez potrzeby "boli", zawsze to lekarstwo, a nie cukierki. W glowie mi sie nie miesci, ze laboratorium z milionem certyfikatow itd. moze tak spieprzyc najprostsze badanie.

Anyway, wyglada na to ze Hania jest zdrowa - yuppie! Co prawda jakies przeziebienie ja dopada (na razie katar), ale mam nadzieje ze sobie z nim szybko poradzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz