piątek, 17 grudnia 2010

w kosciele

Jako ze aura nie pozwala juz na spedzanie mszy na zewnatrz kosciola, zmienilismy cel niedzielnych spacerow z uroczego wiejskiego kosciolka z ogrodem na mniej uroczy murowany kosciolek z kaplica dla dzieci. Na wszelki wypadek wzielam ze soba jakas ksiazeczke zeby Hanie czyms zajac gdyby bardzo rozbojnikowala. Zachowywala sie niespodziewanie spokojnie, moze nowe miejsce ja na tyle zaciekawilo. Najbardziej zainteresowala ja ogromna (jakies 2,5 m) figura Chrystusa.
- A co to?
- Pan Jezus (Babcia juz przeprowadzila indoktrynacje, wiec samo haslo jest jej znane)
- Aha... kąpal się - Hania kiwa ze zrozumieniem glowa
- ?????
Kilka minut zajelo mi zrozumienie o co chodzi mojemu dziecku - figura przedstawiala Chrystusa z przerzucona przez ramie szata, a szate owa Hania wziela za recznik :D :D :D

2 komentarze: