Dzisiaj nastąpił zasadniczy zwrot w stosunkach pomiędzy Hania a moim bratem, ergo - wujkiem Hani. Do tej pory raczej bała się go, choć rownocześnie ciągle go zaczepiała - i momentalnie zwiewała :))) Dzisiaj najpierw bez żadnych protestów poszła z nim na spacer, potem omal nie wpadła w amok ze szczęścia kiedy wziął ją na barana i wyniósł po schodach do mieszkania dziadków, a wreszcie zaczęła się do niego tak przytulać i całować, że Krzysiek się speszył i chyba nawet nie wiedział jak reagować. Cóż to się porobiło...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz