środa, 3 września 2014

takie tam...

Moi rodzice przechodzili w sierpniu na emeryturę, więc od kilku tygodni temat emerytury był w naszej rodzinie dość popularny. I pochrzaniło się nieco biednemu dziecku... W niedzielę poinformowała nas, że dzisiaj jest ostatni dzień jej emerytury. Trochę nas zatkało, i kiedy wreszcie udało nam się wydusić z siebie jakieś dźwięki, próbując dowiedzieć się, o co dziecku chodzi, okazało się.... że Hani pomyliła się emerytura z wakacjami....

Jakoś w rozmowie pojawił się temat liczby tysiąc. I że to jest dziesięć razy więcej niż sto.
- Haniu, a wiesz jak się pisze liczbę tysiąc?
- Wiem, jeden i zero i zero.
Hmm, to jednak nie wie - pomyślałam.
I wtedy Hania dokończyła:
- I jeszcze takie jedno zero, którego sto nie ma!
Rany, a do tej pory myślałam że francuski sposób podawania liczb (osiemdziesiąt jako cztery razy dwadzieścia itd.) jest pokręcony.... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz