środa, 9 lipca 2014

Magurka

Lekka retrospektywa, bo jakoś nie zdążyłam napisać od razu, a chyba warto upamiętnić sprawę :)
Otóż, Hania zaliczyła pierwszą wycieczkę górską "na poważnie", tzn. w dwie strony na własnych nogach, w traperkach i z pieczątką i notatką w książeczce GOT. Do tej pory raz zeszła na własnych nogach z Szyndzielni, raz zeszła z Jaworzyny Krynickiej i kilkukrotnie wykulała się tam i z powrotem na Dębowiec i Kozią Górkę, ale to takie raczej spacerowe trasy. Magurka to już inna jakość ;)
Największą motywacją był zakup traperek do chodzenia po górach (takie z Decathlonu, długo nie pożyją, ale na początek imho niezłe).

Drugą motywacją była obietnica zakupu książeczki GOT i wbicia pierwszej pieczątki. Miałyśmy nabyć takową już jakiś czas temu na Koziej, ale nie było, co Hania ciężko przeżyła ;) Teraz udało się - ma książeczkę i pieczątkę.

Chyba na drugi dzień po wycieczce przyszła do mnie z książeczką o Pieninach i pokazując zdjęcie z Sokolicy (tradycyjna krzywa sosna) stwierdziła, że chciałaby tam pójść.
- Haniu, to jest bardzo stroma trasa, nie wiem czy dasz radę..
- Ale przecież ja mam buty na góry!!









2 komentarze: