poniedziałek, 16 czerwca 2014

wesele

W sobotę byliśmy na weselu. Mieliśmy iść bez Hani, ale w końcu zdecydowaliśmy, że jednak pójdzie z nami. I to była doskonała decyzja! Dzieci było chyba ośmioro, w wieku (na oko) od 3 do 8 lat, miały osobny stół, z niższymi krzesłami, balonami i kelnerkami pomagającymi pokroić, nalać itd. Na piętrze szybko wyczaiły "Klub Malucha", czyli mały figlopark. Się działo...

Zakładałam, że Hania padnie przed 22:00 (zwykle chodzi spać ok. 20:30 - 21:00), ale jednak emocje zrobiły swoje i dopiero po 23:00 stwierdziła "No doooobra, to mogę jechać do domu". Po czym usnęłą w samochodzie ledwo wyjechaliśmy. Zresztą, po 22:00 to ona się dopiero zaczęła porządnie bawić - okazało się, że jeden z chłopców (niespełna siedmiolatek) naprawdę dobrze tańczy i prowadzi w tańcu lepiej niż ... hmmm, niż wielu dorosłych, że w szczegóły wchodzić nie będę. A Hania dość szybko "łapie" kroki. Świetnie tańczyli! No i teraz oczywiście Hania już nie chce brać udziału w teatrzyku, tylko iść na kurs tańca. Towarzyskiego. Rama musi być! Może poczekam jeszcze z zapisami, a nuż do września jeszcze coś się jej zmieni ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz