czwartek, 23 stycznia 2014

dzieje się ;)

Hmmm... jakby tu krótko podsumować ostatnie kilka miesięcy... no działo się, jak to u nas pod koniec roku.

Listopad - urodziny Hani. Zwykle oznacza to dwie imprezy urodzinowe, w tym roku były nawet trzy, bo tak wyszło (a, cztery, bo jeszcze w przedszkolu, z tronem i koroną ;) Mimo krzywych min i komentarzy babci, urodziny Hani obchodzimy kolorowo - z zaproszeniami, tortem, ozdabianiem mieszkania - a w tym roku nawet korona dla jubilatki była, bo akurat byliśmy w klimacie księżniczkowym. No gustowne to nie jest, może nawet pod szmirę i tandetę podchodzi, ale ... Mała jest zachwycona, a chyba o to chodzi. A że babci się nie podoba.... ;)



Grudzień - Mikołaj. Rozpędził się chłopina i "odwiedził" Hanię najpierw w przedszkolu (przy okazji zaliczyła pierwszą przedszkolną sesję fotograficzną). Potem w Banialuce - i tu lekka kicha, po pierwsze niepotrzebnie powiedziałam jej wcześniej, że po przedstawieniu będzie Mikołaj, bo cały czas pytała kiedy bajka się skończy i przyjdzie Mikołaj :( A szkoda, bo bajka naprawdę piękna - "Tymoteusz wśród ptaków" i myślę, że w innych okolicznoścach przyrody bardziej by ją zainteresowała. Potem z kolei nuda, bo dzeci dużo i trzeba czekać na swoją kolej. W dodatku przez pomyłkę Hani prezenty zostały podzielone na dwie części, i pierwszy dostała jako jedna z pierwszych, a drugi - pod sam koniec "kolejki". Potem Mikołaj w domu i wreszcie w szkole u Krzyśka - grupa taneczna, prowadzona przez mojego kuzyna, po raz drugi zrobiła imprezę mikołajową dla dzieci - i Hani chyba taka najbardziej przypadła do gustu. Nie byłam tam, ale oglądałam film i widziałam, że Hanka brała czynny udział w każdej zabawie, tańczyła - no generalnie dobrze się bawiła, w przeciwieństwie do Banialuki. Zresztą, czasem każe sobie włączać film z tej mprezy i tańczy z poważną miną, próbując naśladować tancerki z grupy. Tylko rozbawiło mnie, kiedy się dowiedziałam że po otrzymaniu paczki od Mikołaja Hania czekała na drugą - Babcia nie wiedziała o co kaman, a Maluch nauczony doświadczeniem z Banialuki wolał się ubezpieczyć, a nuż coś jeszcze kapnie ;)
Na przyszłość lekcja - Banialuka na mikołaja to nie jest dobry pomysł, impreza z grupą Rafała jak najbardziej - ale nie można też rezygnować z "mikołajek" w domu, bo tylko tutaj Hania faktyczne cieszyła się prezentami, tak ją zajęły, że spóźniłam się do pracy ;) A te prezenty, wręczane na wszelakich imprezach, to spokojnie mogą być jakieś symboliczne, bo wtedy inne sprawy ją zajmują i poza rzuceniem okiem na zawartość paczki, specjalnie się nimi nie interesuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz