Rozmowa z Hania po wyjatkowo ciezkim dniu (niegrzeczna byla okrutnie, z byle powodu wpadala w jakies histerie, ryczala jak slon i w ogole jakas masakra...):
- Hania, co sie z Toba stalo? Dlaczego jestes taka niegrzeczna?
- Zepsulam sie
- Eeee.... i co teraz, mamy Cie na smietnik wyrzucic? (zapytala wspolczujaca matka)
- Nieee.... musicie mnie na nowo zrobic (nie mam pojecia co autor mial na mysli, mam nadzieje ze nie to co mi przyszlo do glowy)
- Chyba sie tak nie da - powiedzialam kiedy wrocil mi glos
- Dobra, to ja sie naprawie
- Super, a kiedy sie naprawisz?
- W nocy, jak bede spala
- Swietnie, nie moge sie doczekac!!!
Rano:
- Popatrz, idzie nasza naprawiona coreczka!
- Nie, nie zdazylam sie w nocy naprawic ....
Poziom abstrakcji niektorych rozmow z nasza corka juz mnie przerasta, az boje sie myslec co bedzie dalej..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz