niedziela, 6 maja 2012

Banialuka - Calineczka

Dla potomnosci: dzisiaj Hania po raz pierwszy byla w Banialuce na przedstawieniu o Calineczce. Bylam pelna obaw, czy - jak to bylo w podczas pierwszej wizyty w kinie - nie skonczy sie "czy mozemy juz isc?" po kilku/kilkunastu minutach, ale nie.... Przez jakies 50 minut siedziala wpatrzona w scene, nic innego jej nie interesowalo. Przedstawienie kolorowe, piekne wizualnie i muzycznie - a Hania dobra muzyke docenia ;) Byly tylko dwa zgrzyty:
1/ wyladowalysmy w pierwszym rzedzie, i w pierwszym momencie Hani sie to bardzo nie spodobalo, chciala sie przeniesc w inne mejsce. Ale innych miejsc nie bylo, wiec kiedy powiedzialam, ze albo zostajemy gdzie jestesmy albo spadamy i tyle by bylo w temacie Calineczki - jednak spasowala. A ostatecznie, ten pierwszy rzad byl chyba bardzo dobrym wyborem (tralala, przypadek a nie wybor, ktos nie odebral rezerwacji ;) Aktorzy na wyciagniecie reki.
2/ foteliki chyba nie sa przystosowane dla takich malych dzieci (choc prawie polowa repertuaru Banialuki to przedstawienia dla dzieci od lat 3...), Hania musiala siedziec prawie sztywno, bo kiedy sie probowala wiercic, fotel sie skladal....Ostatecznie spedzilam przedstawienie w pozycji polamanego drzewa, przytrzymujac jedna reka jej fotelik. Ale i tak mi sie podobalo. Mysle, ze niedlugo powtorka z rozrywki - "Jas i Malgosia" albo "Kopciuszek", zobaczymy na co uda nam sie dotrzec.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz