Jestesmy po cystografii. Hanutek nie ma jednak refluksu, czyli te ciagle infekcje to kwestia wrodzonych sklonnosci do takowych no i poszerzenie miedniczki nerkowej tez sprawe pogarsza. Za tydzien szczegolowe wyniki, za 2 tygodnie nefrolog i USG i zobaczymy co dalej.
Co do samego badania... Latwo nie bylo :( Z jednej strony - Hania dzielnie pozwolila sie zacewnikowac - tylko lekko sie skrzywila. Az bylam z niej dumna. Wg lekarki, to miala byc najgorsza czesc akcji. Tja.... niestety, problemy zaczely sie zaraz potem. Czekajac w poczekalni 20 minut na RTG, z zalozonym cewnikiem i niewielka mozliwoscia ruchu Mala zaczela plakac i marudzic. A pozniej bylo juz tylko gorzej. Spedzilismy w pokoju rentgenowskim (czy jak to nazwac) jakies 40 minut, proszac, grozac i blagajac Hanie zeby nasikala. A ta, zanoszac sie caly czas placzem (wczoraj wyplakala chyba wiecej lez, niz przez cale swoje dotychczasowe zycie lacznie) upierala sie, ze nie bo ona chce na ubikacje... na nocnik... do domku... bo jej sie nie chce (a pecherz miala tak pelny kontrastu, ze az balam sie dotykac brzuszka)... Probowalismy nie tylko perswazji slownych, ale i fizycznych - pielegniarka laskotala ja po stopach, ja gladzilam po brzuchu, potem jakas inna pielegniarka zrobila cieply kompres na brzuszek, puscilismy wode z kranu... i nic. Hania caly czas plakala i chciala usiasc albo wstac. Ale zeby zrobic zdjecie musi sikac na lezaco. W koncu pozwolilismy jej na chwile wstac, myslac ze moze odpoczenie ... a ta w tym momencie zaczela sikac. Zdazylismy szybko odstawic ja na pod aparat i zrobic zdjecie.
Teraz mysle, ze moze sama wiedziala ze na stojaco latwiej bedzie sikac, i gdybysmy jej od razu posluchali wysikalaby sie od razu? Ale to tylko zgadywanie. Uparty skurczybyk jest i tyle. Poza tym... ale to tez gdybanie ... mysle ze byloby latwiej gdyby nie to czekanie... W szpitalu spedzilismy ponad 4 godziny, z czego badanie + kwestie administracyjne stanowily jakies 1,5 godziny (wliczajac juz w to czekanie na wywolanie zdjecia, co bylo nieuniknione). Pozostale 2,5 godziny to zupelnie nieuzasadnione czekanie. Moze ktos powie ze usprawiedliwiam ja na sile, ale dla energicznego dziecka udupienie na 2,5 godziny (bo po oddziale nie wolno spacerowac) to jest problem. A juz to czekanie z podlaczonym cewnikiem to jakas totalna masakra :(((

Współczuję przeżyć.... My robiliśmy kiedyś Tosi cum (nie wiem czy to to samo ale u nas badanie wyglądało podobnie) ale była mniejsza więc dużo łatwiej. A dlaczego robiliście cystografię? U mnie obydwie panny mają refluks, ale żadnych badań w tym kierunku nie robiliśmy.
OdpowiedzUsuńHej :) Robilismy cystografie, bo Hania ma nawracajace zakazenia drog moczowych i to moze byc spowodowane refluksem moczowym, a ten wymaga leczenia (czasem nawet operacji). Ociagalismy sie z tym badaniem 2 lata, ale i tak okazalo sie konieczne.
OdpowiedzUsuńMam nadzieje ze u Twoich dziewczynek to refluks zoladkowy? Z tego co wiem, to jednak latwiejsze do opanowania niz moczowy