niedziela, 10 lipca 2011
przekupne stworzenie...
Musialam wyjechac sluzbowo na kilka dni. Najbardziej zrozumiale dla Hani wyjasnienie mojej nieobecnosci to "mama musi leciec do pracy samolotem", dziecie z automatu rozumie, ze jak samolotem, to daleko i na noc nie wroci. Kilka dni przed wyjazdem opowiadam jej, ze jade, ze bardzo ja kocham (nie bez powodu to podkreslam - kiedy pierwszy raz wyjechalam na delegacje, moja "ukochana" tesciowa, powiedziala Hani, wtedy ok. 1,5 rocznej, ze mama pojechala bo jej nie kocha....%^&$# ) i ze za kilka dni do niej wroce i przywioze jakis prezent. No i ok, moja nieobecnosc znosi dobrze, tylko jak widzi samolot mowi ze mama leci. Ale kiedy wracam... Najpierw nie chce do mnie w ogole przyjsc, musze ja przekupywac przywiezionymi prezentami, a potem.... a potem nie chce sie ode mnie "odkleic" ;) Tym razem dala sie przekupic na samo haslo "Chcesz zobaczyc co Ci przywiozlam?" :))) W dodatku nie jest zbyt wymagajaca, blyszczaca kolorowanko-naklejanka i jakies dziwaczne maziaste kredki w roziowej torebeczce okazaly sie strzalem w 10-tke.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

luksusowa tesciowa...
OdpowiedzUsuńchetnie odstapie.... nawet doplace :)
OdpowiedzUsuń