Ubieramy się rano.
- Pośpiesz się Hania - poganiam jak codziennie przed 07:00 rano
Hania, rozpinając piżamę:
- Wiesz, z guzikami jest wolniej, ale poza tym to ja jestem STRZAŁA!
Dodam, że rzeczona STRZAŁA ma problem, żeby w ciągu 40 minut zebrać się z łóżka, zjeść małe śniadanie, umyć zęby i ubrać się... A przeciętny posiłek (w sensie obiad, kolacja czy śniadanie w dni kiedy nie idzie do przedszkola) trwa nawet 30 minut. I żeby nie było - nie zmuszam jej do jedzenia, zwykle mówię żeby zjadła ile ma ochotę. A Strzała jeeee... i jeeeee... i dalej jeeeee.... Ręce mi opadają, prawdę mówiąc. I nie jestem w stanie przekonać jej, że ciepłe jedzenie jest jednak lepsze. A posiłek to nie najlepszy czas na przypominanie sobie co tam w przedszkolu. Zwłaszcza że kiedy ją zapytam w innym terminie o przedszkole, to "nie pamięta". Bożesz Ty mój, jak to ciocia jakaś z Klanu mawiała, to może ja czaju naparzę. Melisy najlepiej ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz