uffff.... wydawało się, ze opanowanie przez Hanie jazdy na rowerze bez bocznych kolek potrwa kilka lat ;) Odkręciliśmy jej boczne kółka jeszcze jesienią, ale za dużo się nie zdążyła nauczyć. Po przerwie zimowej nie bardzo chciała jeździć, miauczała o przykręcenie z powrotem bocznych kółek, bo jej koleżanki z placu zabaw jeżdzą wciąz na czterech kółkach. Dodatkowo lobby czterokółkowe w postaci moich rodzicow narzekalo, ze za wczesnie biedaczke na dwa kolka pchamy, ze po co, no niedobrzy jestesmy po prostu ;)
A my sie uparlismy na dwa, bo wydaje nam sie, ze wbrew pozorom latwiej sie jezdzi na dwoch kolkach (mniejsze tarcie), no i mozna juz na jakas latwiejsza trase pojechac.
A my sie uparlismy na dwa, bo wydaje nam sie, ze wbrew pozorom latwiej sie jezdzi na dwoch kolkach (mniejsze tarcie), no i mozna juz na jakas latwiejsza trase pojechac.
Hania po dwoch dniach nauki (tzn. w sumie moze ze 2 godziny jazdy) potrafi juz jechac na dwoch kolkach! Zwlaszcza po rownym terenie. Ma problem z hamowaniem (ale i tak mniejszy, niz miala przy czterech kolkach), no i z ruszaniem. Ale wydaje mi sie, ze to juz kwestia wytrenowania, chyba najwazniejsze ze zalapala o co chodzi i trzyma rownowage na rowerze. Ha! Niestety, nie obylo sie i bez poobijanych kolan, raz sie wywrocila. I to jest jedyny minus - przy czterech kolkach ryzyko urazow jest jednak znacznie mniejsze. No ale, kto nie ryzykuje.... ;)
No to przed nami nowy wydatek, bo obiecalismy ze dostanie nowy rower (na razie jezdzi na 14") jak nauczy sie jezdzic na dwoch kolkach. Bylismy dzisiaj w Decathlonie obczaic sytuacje (moze to Hanie dodatkowo zmotywowalo); na szczescie udalo nam sie przekonac ja ze rozowy rower z ksiezniczkami to niekoniecznie.... Ostatecznie stanelo na niebiesko-rozowym, z dziewczynka i konikiem. Ujdzie ;) Ustalilismy, ze przez miesiac sie uczy na "starym" (16"), a na Dzien Dziecka dostanie nowy.
Na wieczną rzeczy pamiątkę filmik z poczatkow nauki (jakos potem bylam zafrapowana, i nie nagralam nic wiecej):

Gratulacje dla Małej Zdolniachy ;)
OdpowiedzUsuń