poniedziałek, 17 września 2012

kino - drugie podejscie

Rok temu bylismy z Hania po raz pierwszy w kinie, niestety byl to falstart, Kubus Puchatek bardziej zainteresowal nas niz ja i po ok. pol godziny musielismy sie ewakuowac. Wczoraj sprobowalismy raz jeszcze - tym razem "Dzwoneczek i zaczarowane skrzydla" czy cos takiego. Tym razem wytrzymala do konca, poza ok. 15 minutowym kryzysem kiedy sama nie wiedziala czy chce ogladac czy wyjsc, sledzila "akcje" z zainteresowaniem. Niemniej, widze ze znacznie bardziej podobaja jej sie przedstawienia w Banialuce. Moze sa bardziej zywiolowe, kolorowe i zaskakujace niz film, a moze ... a moze juz jej tak zostanie, i bedzie wolala teatr od kina? Oby... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz