Udało się! Antybiotyk zadziałał, nie trzeba do szpitala :D :D :D
I tylko pozostał strach i pretensje do siebie - Hanka musiala juz chorowac od tygodnia, moze nawet dwoch. Ale nie zauwazylam, nie skarzyla sie na bol, nawet jesli mniej jadla czy inaczej sie zachowywala, zawsze bylo jakies wytlumaczenie - bo podjada paluszki czy co tam, bo sie rozstroila podczas wakacji, bo ma zly humor... A teraz nagle inne dziecko - zjadlaby konia nie tylko z kopytami, ale i z siodlem, zero marudzenia, rozmemlania, miauczenia. Jasna cholera, gdzie ja mialam oczy? Chyba zbyt mocno uwierzylam, ze pyskate dziecko powie tez ze cos mu dolega. Nie powie. Wracamy do schemat z czasow niemowlectwa - badanie raz na miesiac, a jesli Mloda zaczyna sie inaczej zachowywac, to nawet czesciej. Ciekawe co na to moj szef :(
Najwazniejsze ze Hania jest zdrowa - no, prawie, wiadomo ze antybiotyk musi jeszcze zazywac.

bardzo się cieszę, że twoje obawy się nie potwierdziły. oczywiście nadal przytulam Hanulka i życzę zdrowia :)
OdpowiedzUsuńSuper, że obeszło się bez szpitala
OdpowiedzUsuń